Spread the love

Możemy myśleć o misjach jako o dalekich wyprawach do egzotycznych krajów, zarezerwowanych dla nielicznych. Tymczasem nauczanie Kościoła mówi coś zgoła innego. Dlaczego misyjność nie jest opcjonalnym dodatkiem do życia wspólnoty wierzących, lecz jej najgłębszą naturą? Odpowiedź kryje się w samym sercu Trójcy Świętej.

Kod genetyczny decyduje o tym, jacy jesteśmy – określa kolor oczu, wzrost i podstawowe funkcje organizmu. Możemy powiedzieć, że misja jest nieodłącznym elementem DNA Kościoła. Bez niej Kościół przestaje być sobą. Główną funkcją DNA jest przechowywanie i przekazywanie informacji genetycznej, która jest niezbędna do rozwoju wszelkiego życia. Komórka, która przestaje kopiować swoje DNA
i dzielić się, po prostu obumiera. Podobnie wspólnota, która zamyka się w sobie, zmierza do biologicznego i duchowego rozkładu.
Papież Franciszek mówił, że Kościół nie powstał po to, by dbać o własne przetrwanie, ale po to, by „wychodzić”. Obowiązek ewangelizacji wyraża najprawdziwszą naturę Kościoła. Dla katolicyzmu misja nie jest opcjonalnym dodatkiem. Jest to jego istota.

Bóg, który wychodzi do człowieka


Zrozumienie misyjności Kościoła wymaga cofnięcia się do jej źródła, które znajduje się poza czasem: wewnątrz Trójcy Świętej. Fundament stanowi przekonanie, że Bóg jest wspólnotą miłości, która wylewa się na zewnątrz. „Kościół pielgrzymujący – przypomina II Sobór Watykański – jest misyjny ze swej natury, ponieważ swój początek bierze wedle planu Ojca z posłania Syna i z posłania Ducha Świętego. Plan ten zaś wypływa «ze źródła miłości», czyli z miłości Boga Ojca” (Ad gentes 2).
Misja Kościoła jest więc przedłużeniem tych dwóch wielkich posłań: Syna, który stał się człowiekiem i odkupił świat, oraz Ducha, który uświęca stworzenie i ożywia wspólnotę. Cała jednak „ekonomia Boża” – jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego – jest wspólnym przedsięwzięciem Trzech Osób Boskich: „Podobnie bowiem, jak Trójca ma jedną i tę samą naturę, tak ma również jedno i to samo działanie. (…) Każda jednak Osoba Boża wypełnia wspólne dzieło według swojej osobowej właściwości” (KKK 258). Kościół stanowi narzędzie tego Bożego ruchu miłości.

Pierwszy Misjonarz

W sercu chrześcijańskiej misji stoi nie idea, lecz Osoba. Jeśli Kościół określa siebie jako misyjny, to dlatego, że zjednoczony jest z Chrystusem – „Apostołem naszego wyznania” (Hbr 3,1). To w Nim misja Boga ujawnia się dla historii, przybierając ludzką twarz i konkretny sposób działania.
Pierwszym krokiem misyjnym Jezusa nie było nauczanie, lecz samo Wcielenie. Misja Jezusa zaczyna się od obecności. Nie zbawia On świata „na odległość”, ale wchodzi w ludzką kulturę, język i ból. Kościół, naśladując Chrystusa, musi stosować tę samą metodę w każdym środowisku, do którego jest posłany.
Posłannictwo Zbawiciela jest integralne: dotyczy duszy i ciała, słowa i czynu. Definiuje On swoją misję jako ogłoszenie panowania Boga, które przynosi wolność i uzdrowienie. Czyni to w synagodze w Nazarecie, cytując proroka Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł Dobrą Nowinę” (Łk 4,18).
Misja ta nie kończy się jednak na nauczaniu, ale wiedzie ku Misterium Paschalnemu, w którym dokonuje się ostateczne zwycięstwo nad tym, co blokuje misję Boga – nad grzechem i śmiercią. Z przebitego boku Chrystusa na krzyżu rodzi się Kościół. Misja Kościoła jest więc „rozciągnięciem” zbawczego aktu Paschy na wszystkie czasy i narody, zgodnie ze słowami Zmartwychwstałego: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,18-20).

Główny Sprawca misji

Jeśli Bóg Ojciec jest źródłem misji, a Syn jej wzorem i treścią, to Duch Święty jest jej życiem i dynamizmem. To On sprawia, że orędzie zbawienia staje się „dzisiaj” żywe i skuteczne. Przed Zesłaniem Ducha uczniowie byli zamknięci w Wieczerniku z lęku, po Zesłaniu – stają się odważnymi świadkami. Jak zauważyli ojcowie soborowi, „w dniu zaś Pięćdziesiątnicy Duch Święty zstąpił na uczniów, aby z nimi pozostać na zawsze (por. J 14,16); wtedy Kościół ukazał się publicznie wobec tłumów, a przez głoszenie słowa zaczęło się rozszerzanie Ewangelii wśród narodów” (Ad gentes 4).
Duch Święty wyznacza kierunki misji, często wyprzedzając plany samych apostołów. On również, tajemniczo działając w sumieniach samych słuchaczy, przygotowuje ich na przyjęcie proklamowanej Prawdy. Fakt, iż to On jest głównym Sprawcą misji, przypomina, że ewangelizacja nie jest kwestią techniki, lecz owocem uległości dzieci Bożych wobec tchnienia docierającego z serca Trójcy.

My, sakrament Boga

Określenie Kościoła mianem „powszechnego sakramentu zbawienia” (Lumen gentium 48) ma fundamentalne znaczenie. Sakrament bowiem to znak uobecniający rzeczywistość, którą oznacza. Jezus przez swoje słowa i czyny objawił ludziom zbawczą wolę Ojca. Kościół powinien czynić ją widzialną i słyszalną w dzisiejszym świecie: „Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”
(Lumen gentium 1).
Co jednak oznacza to dla nas? Ważnym wnioskiem z misyjnej natury Kościoła jest konieczność rezygnacji
z postawy zamkniętej twierdzy. Kościół jest prawdziwie sobą wtedy, gdy przekracza swoje progi, by głosić Dobrą Nowinę. Chrześcijanin ma za zadanie świadczyć o Bogu w kodach kulturowych współczesnego świata.
Wreszcie, misje nie są domeną „specjalistów” (księży, zakonników). Każdy ochrzczony na mocy sakramentów wtajemniczenia jest misjonarzem. Być sakramentem Boga w codzienności to być znakiem miłości w mroku nienawiści oraz znakiem nadziei tam, gdzie jej brak.

Święty obowiązek

Współczesny świat jest zmęczony ideologiami; on pragnie świadków. Tę myśl św. Pawła VI z rozmachem podjął jego polski następca: „Człowiek współczesny bardziej wierzy świadkom aniżeli nauczycielom, bardziej doświadczeniu aniżeli doktrynie, bardziej życiu i faktom aniżeli teoriom. Świadectwo życia chrześcijańskiego jest pierwszą i niezastąpioną formą misji” (Redemptoris missio 42). Odkryjmy więc nasz Boży, misyjny gen i odważmy się wyjść ku światu ze skarbem wiary. ■

← Wstecz

Twoja wiadomość została wysłana

Ocena(wymagane)