Spread the love

Trzy oblicza ostatniej woli św. franciszka

Rok 2026 to rok wielkiego jubileuszu w całej rodzinie franciszkańskiej. Mija wszak osiemset lat od śmierci jej Założyciela. Z tej okazji pojawia się mnóstwo inicjatyw, wydarzeń i pielgrzymek, a franciszkański świat powraca do tekstów związanych z tą rocznicą. Niepodobna w tym klimacie pominąć Franciszkowego Testamentu.

Testament św. Franciszka nie jest bynajmniej jedynym jego pismem o charakterze ostatniej woli. Poza nim mamy do dyspozycji jeszcze tzw. Testament sieneński oraz Ostatnią wolę napisaną dla św. Klary.

Ostatnia wola to krótki tekst, który samym tytułem, jaki mu nadano, wskazuje, że zawarte w nim słowa rzeczywiście należą do ostatnich na tej ziemi. Został napisany prawdopodobnie na przełomie września i października
1226 roku, czyli na kilka dni przed śmiercią Biedaczyny z Asyżu: Ja, maluczki brat Franciszek, pragnę naśladować życie i ubóstwo Najwyższego Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki i wytrwać w nim aż do końca. I proszę was, moje panie, i radzę wam, abyście zawsze trwały w tym najświętszym życiu i ubóstwie. I strzeżcie się bardzo, abyście nigdy żadnym sposobem nie odstąpiły od niego pod wpływem czyjejś nauki lub rady.
Franciszek pozostawia św. Klarze i jej siostrom swoje największe bogactwo, czyli… Ewangelię i ubóstwo.
Czy mniszki wprowadziły przesłanie Serafickiego Ojca w czyn?
Zerknijmy w Żywot św. Klary autorstwa br. Tomasza z Celano: „Chcąc, żeby jej zakon nosił imię ubóstwa, uprosiła
u świętej pamięci Innocentego III przywilej ubóstwa. Ten wspaniały człowiek, wyrażając radość z tak wielkiej jej żarliwości, podkreślił niezwykłość sprawy, ponieważ nigdy wcześniej nie proszono Stolicy Apostolskiej o przywilej tego rodzaju. I odpowiadając z niezwykłą przychylnością na niezwykłą prośbę, Papież własnoręcznie napisał pierwszy tekst żądanego przywileju […]. Kiedy przekonywał ją, by zgodziła się na posiadanie jakiejkolwiek własności – choćby z racji konieczności czy zagrożeń tego świata – a nawet sam szczodrze ofiarował pewną posiadłość, ona sprzeciwiła się nieugięcie i w żaden sposób nie przystała na propozycję […].
Odpowiedziała: «Ojcze Święty, pod żadnym warunkiem i nigdy, na wieki, nie chcę być zwolniona z naśladowania Chrystusa!»” (Żywot św. Klary, 14).
Ostatnia wola Franciszka została zatem spełniona. Papież Grzegorz IX nie zdołał przekonać Klary, że żyje zbyt ubogo
i że powinna sobie oraz siostrom pozwolić na nieco więcej.

Testament sieneński powstał około pół roku przed śmiercią Franciszka. Asyżanin schorowany przebywał wtedy
w Sienie. Bracia prosili go wówczas o słowa ostatniej woli: „Ojcze, co zrobimy? Pobłogosław nam i pozostałym twoim braciom. Zostaw nam jakąś pamiątkę twojej woli, abyśmy – jeśli Pan zechce odwołać cię z tego świata – zawsze mogli mówić i mieć w pamięci: nasz Ojciec przy swojej śmierci zostawił nam te słowa” (Zbiór Asyski, 59). Wówczas to Franciszek poprosił o brata Benedykta z Pirarto, który miał zapisać jego słowa: Napisz, że błogosławię wszystkich moich braci, którzy są teraz w zakonie, i tych, którzy będą do niego wstępowali aż do końca świata. Ponieważ z powodu słabości i bólu nie mogę mówić, wyrażę mą wolę krótko, w trzech zdaniach: aby na znak pamięci o moim błogosławieństwie i testamencie zawsze się wzajemnie kochali; aby zawsze kochali i dochowywali wierności naszej pani – świętemu ubóstwu; aby zawsze byli wierni i ulegli dostojnikom i wszystkim duchownym świętej Matki Kościoła.
Trzy wezwania: do wzajemnej miłości, do zachowywania ubóstwa i do miłości wobec tych, którzy prowadzą Kościół. Więcej nie trzeba – inne rzeczy zapisano w Regule. A realizacja? Od ośmiuset lat nadal w toku.


Testamentu nie sposób tu przytoczyć w całości. Można jednak wyróżnić w nim trzy części: wspomnienia, napomnienia oraz błogosławieństwo. Podział nie jest ostry – już u początku (T 20–21) Franciszek zachęca braci, by nie marnowali czasu, ale pracowali uczciwie: I ja pracowałem własnymi rękami i pragnę pracować; i chcę stanowczo,
aby wszyscy bracia oddawali się pracy, co jest wyrazem uczciwości. Ci, którzy nie umieją, niech się nauczą – nie z powodu chciwości, lecz dla przykładu i zwalczania lenistwa. A kiedy nie dadzą nam zapłaty za pracę, udajmy się do stołu Pańskiego i prośmy o jałmużnę od drzwi do drzwi.
Spora część Testamentu to powtórzenie myśli Reguły. Na przykład w Testamencie czytamy: „Najwyższy
objawił mi, że powinienem żyć według Ewangelii świętej” (T 14).
W Regule zatwierdzonej św. Franciszek zarządził z kolei: „Reguła i życie Braci Mniejszych polega na zachowywaniu świętej Ewangelii” (2 Reg 1,2).
Gdy zaś Reguła głosi: „Bracia niech niczego nie nabywają na własność: ani domu, ani ziemi, ani żadnej innej rzeczy” (2 Reg 6,2-3), Testament przypomina: „Niech bracia strzegą się, aby wcale nie przyjmowali kościołów ani ubogich mieszkań, jeśli nie zgadza się to ze świętym ubóstwem” (T 24). Oba dokumenty mówią nadto, że minoryci winni żyć i postępować jako „pielgrzymi i obcy”.
Swego rodzaju nowością jest natomiast zakaz proszenia o przywileje (T 25-26). Sens tego zakazu jest prosty: przywilej czyni „większym”. A brat mniejszy, kiedy staje się większy, przestaje być tym, kim być powinien.


Nie sposób opowiadać tutaj o historii dyskusji na temat Testamentu i na temat jego normatywności. Niepodobna też rozwodzić się nad wypowiedziami papieży, którzy wyjaśniali, czy ostatnia wola Franciszka miałaby obowiązywać
w takim samym stopniu jak nakazy Reguły, czy raczej należałoby jego słowa traktować tylko jako mowę pożegnalną.
Większości czytelników „Naszego Życia” nie będzie dotyczyć bowiem zachęta do ubóstwa czy zakaz proszenia o przywileje w Kurii Rzymskiej. Wszystkich nas zainteresuje jednak zapewne coś innego, a mianowicie to, że kiedy Franciszek opowiada o swoim nawróceniu (T 1-3), całą inicjatywę przypisuje Bogu: Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty: gdy byłem w grzechach, widok trędowatych wydawał mi się bardzo przykry. I Pan sam wprowadził mnie między nich, i okazywałem im miłosierdzie. A kiedy odchodziłem, to, co wydawało mi się gorzkie, zmieniło mi się w słodycz duszy i ciała. I potem, nie czekając długo, porzuciłem świat.
Niech Święty Franciszek wstawia się zatem za nami, aby to, co wydaje nam się gorzkie – przeciwności, zmagania, próby – zmieniło się w słodycz.
Wprawdzie bez Bożej łaski jest to niemożliwe, niemniej jednak Franciszkowy Testament od ośmiu wieków przypomina nam, że inicjatywa należy do Boga, a z Nim możliwe jest wszystko. ■

Ocena: 1 na 5.

Kategorie: Artykuły